Chcemy, żeby seniorzy byli bardziej aktywni, a dzieci się częściej uśmiechały i wiedziały, że jest ktoś, kto o nich pamięta i właśnie dla nich pisze swoje bajki i wiersze.

Projekt „Latające babcie” jest organizowany przez wolontariuszki stowarzyszenia kobiety.lodz.pl dla Pań w wieku 55+. Uczestniczki projektu wezmą udział w cyklu spotkań literacko-aktorskich. W ich trakcie będą:

- pisać bajki, wiersze, opowiadania

- przygotowywać je do druku

- tworzyć bajkowe spektakle dla dzieci

Spotkania będą się odbywać w siedzibie stowarzyszenia w Łodzi przy Al. Kościuszki 48 Ip. Projekt pozwoli jego uczestniczkom realizować długo skrywane literackie i teatralne marzenia. Jest wyjątkową okazją do niecodziennych spotkań międzypokoleniowych. Przygotowane w ramach projektu spektakle będą przedstawiane najmłodszym widzom w przedszkolach, hospicjach, domach opiekuńczych i szpitalach.

- Urszula Machcińska -.

wtorek, 7 lutego 2012

Niezwyczajne - zwyczajne popołudnie.

27 maja 2011 roku, kilkanaście minut przed szesnastą w „Domu w Łodzi” przy ul. Wierzbowej rozlega się dzwonek do drzwi. Jeden, drugi, trzeci wreszcie czwarty.To my! Latające babcie!
 Dzieciaki rozpoznają nas bezbłędnie: babcia Ula, babcia Ela z dziadkiem, babcia Zosia i babcia Ania. Witamy się serdecznie, przechodzimy do ciepłej jadalni, przytulamy po kolei Edytę, Olę, Julcię, Dawida, pytamy o zdrowie nieobecnych. Dzieci czekają na to, co wydarzy się dzisiaj. My, z niewielką tremą, czekamy na przybycie wszystkich widzów. Atmosfera jest rodzinna – rozmawiamy, pijemy herbatkę, pytamy o zdrowie nieobecnych. Z pomocą naszych wnucząt (mocują kwiatki na łodyżkach) przygotowujemy skromną scenografię. Wreszcie słychać:- Już idęęęę! – Ola pojawia się w jadalni. Woła: Cześć, babcie!
Zaczynamy nasz program wiosenno – zwierzątkowy. Dzieci zgadują:- Teraz będzie o piesku! My na to: - Wcale nie! Prezentowałyśmy teksty, których dzieciaki jeszcze nie słyszały. O jeżach i balonikach, wiewióreczce, kotkach, złotej rybce…Nasza „naczelna babcia” Ula Machcińska
o naszym występie i o nas napisała tak:„Zadziwiacie mnie za każdym razem. Ledwo doszłam do siebie po kurze Marudzie (wierszyk babci Basi -przypis autorki), a Ania już wykombinowała stracha na wróble i genialne węże i zaskrońce (kolejne wierszyki babć – przypis autorki). Ela fantastycznie wybrnęła z treści wiersza, gdzie w zakończeniu była mowa o rodzicach…No i przyprowadziła posiłki w postaci męża Jacka z Mikołajową brodą. Zosia też stanęła na wysokości zadania i była prawdziwą, kochaną babcią. No i jesteście ciepłe, rodzinne i po babciowemu życzliwe i dobre. Dzieci to widzą i ich uśmiechy i radość na nasz widok mówią same za siebie. Tak roześmianego Dawidka, wesolutkiej Oleńki i rozgadanego Kuby nie widziałam jeszcze nigdy.”

Opisane wyżej reakcje dzieci, walka na balony z chłopakami i taka recenzja od Uli to miód na nasze serca. Czułyśmy, że jesteśmy na właściwym miejscu o właściwej porze. Więzi z dziećmi są nie do przecenienia. Uczymy się bliskości z nimi, tak potrzebującymi jej. Otwieramy się na inność, nie paraliżuje nas odmienność. To jest wartość, do której, poza „Domem w Łodzi”, trudno dorosnąć, mimo dojrzałego wieku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz