Chcemy, żeby seniorzy byli bardziej aktywni, a dzieci się częściej uśmiechały i wiedziały, że jest ktoś, kto o nich pamięta i właśnie dla nich pisze swoje bajki i wiersze.

Projekt „Latające babcie” jest organizowany przez wolontariuszki stowarzyszenia kobiety.lodz.pl dla Pań w wieku 55+. Uczestniczki projektu wezmą udział w cyklu spotkań literacko-aktorskich. W ich trakcie będą:

- pisać bajki, wiersze, opowiadania

- przygotowywać je do druku

- tworzyć bajkowe spektakle dla dzieci

Spotkania będą się odbywać w siedzibie stowarzyszenia w Łodzi przy Al. Kościuszki 48 Ip. Projekt pozwoli jego uczestniczkom realizować długo skrywane literackie i teatralne marzenia. Jest wyjątkową okazją do niecodziennych spotkań międzypokoleniowych. Przygotowane w ramach projektu spektakle będą przedstawiane najmłodszym widzom w przedszkolach, hospicjach, domach opiekuńczych i szpitalach.

- Urszula Machcińska -.

wtorek, 7 lutego 2012

Latanie z...przerwą na spanie.

8 czerwca 2001 roku - Latające babcie na Akademii Humanistyczno – Ekonomicznej (AHE), 19 czerwca 2011 roku - ogródki działkowe przy ul. Telefonicznej. Rozrzut miejsc, ich specyfiki – ogromny, adresat – ten sam: DZIECI. Ale po kolei. W sobotnie południe (18 czerwca) przylatujemy do patio AHE. Babcie: Ula, Ania, Basia, Hala, Elżbieta,
Jadzia, Zosia, objuczone torbami ze strojami, rekwizytami. Wszystkie uśmiechnięte, no, może z jednym, czy dwoma(?), wyjątkami. Okazuje się, że wiele z nas boryka się z różnymi bolączkami. Spotkania z dziećmi jednak stanowią swoistą terapię. Podczas nich jesteśmy zdrowe, jak przysłowiowy koń.
Przebieramy się w sąsiedniej sali i podążamy za naszą przewodniczką do auli, w której są już dzieci. Gości nas Akademia
Przedszkolaków (całoroczny projekt AHE, którego kierownikiem jest pani Anna Więcławska), które właśnie ukończyły drugi semestr swoich zajęć edukacyjnych. Po części oficjalnej (rozdanie dyplomów, wręczenie studenckich biretów) kolej na nasz występ. Dzieci są już trochę znużone. Rozmawiają, spoglądają na drzwi… Ale nasze wejście na „scenę” przywraca widzom ciekawość. Jedna ze „studentek” wręcz nie może doczekać się spotkania z Czarownicą Trambuliną, poznaną zimą w Manufakturze, inni widzowie niespokojnie czekają na spotkanie z nami.
Stłoczone na katedrze w auli Latające babcie z trudem rozwijają swoje skrzydła do lotu. Biedna pani Wiosna krąży dołem bez szans na wejście na katedrę. Żółw i dżdżownica ledwo przebierają nóżkami w tańcu, Muszka delikatnie przytupuje nóżką podczas wesela z komarem, krasnal przyciska do siebie czapeczkę z truskaweczkami… Staramy się tak operować ruchem scenicznym, aby nie spaść na niższą półkę - podłogę. Nie przeszkadza to, na szczęście, w odbiorze naszego występu. Czarownica Trambulina dobrowolnie rezygnuje z występu na scenie. Schodzi do widowni. Tego pogłaszcze, tego posmyra za uszkiem. Dzieciaki śmieją się, troszkę tylko niepewne, czy to aby nie zbyt prawdziwa ta postać? Potem widownia ożywia się – są zagadki! Wiem, czy nie wiem, ale „strzelę”. Zasada „chybił – trafił” obowiązuje zatem nie tylko w kolekturze gier losowych. Ale jesteśmy przecież wśród studentów Akademii! Na ogół więc padają właściwe odpowiedzi. Są nagrody i dużo emocji. Na zakończenie – spotkanie dzieci z naszymi niezwykłymi, unikatowymi książeczkami. Są to „Latające babcie – dzieciom” oraz „Bajki empatyczne”. Rodzice ze swoimi „studentami” oglądają, wybierają. My podpisujemy, zachęcamy do wspólnego latania.
 A teraz babcie lecą do domu, odpoczywają, szybko śpią, bo jutro lecimy do ogródków działkowych przy ul. Telefonicznej.
A tam…Cudo! Przestrzeń, zieleń, cisza, powolne zbieranie się widzów –rodziców z dziećmi, dziadków z wnukami. Scena z gotową scenografią -kawałek łąki z przezieloną trawką, stokrotkami. Wokół „sceny” ławeczki zapraszające do relaksu. W powietrzu fruwają ptaki, motyle i dobre uczucia: życzliwość, ostrożna ciekawość, sympatia. Dziś babcie: Ula, Zosia, Basia i Ania dały z siebie wszystko! Zebrane od widzów pozytywne emocje bardzo nas uskrzydliły. Dziś Muszka była mniej zmęczona swoim weselem, Żaba miała mniejszą chrypkę, Kura Maruda mniej marudziła, Żmija nie miała ochoty nikogo ukąsić, Biedroneczka z żalem rozstawała się ze swoimi kropeczkami a Ślimak był prawie gotowy spędzić resztę życia z prześliczną Dżdżowniczką. Nawet Czarownica Trambulina została udomowiona. Przyleciała na zwykłej szczotce do zamiatania, przez co pewnie stała się mniej groźna. Dzieci żywo reagowały na każdy wierszyk. Rozumiały wyjątkowość sytuacji, poczuły magię teatru. Rodzice i dziadkowie patrzyli na nas z zainteresowaniem
i podziwem: „- Że też wam się tak chce?” .
Koniec naszego pobytu melancholijny: ani nam, ani dzieciom nie chciało się opuszczać tego miejsca. Dawno nie widziałyśmy takiej mądrej miłości dorosłych do dzieci. Poza spotkaniem z nami najmłodsi mieli jeszcze zawody sportowe, nagrody, wspólne wielopokoleniowe aktywne spędzanie czasu. Tak trzymajcie działkowcy! To jest piękne!
Dwa spotkania – każde ze swoim smakiem i atmosferą. W sercach Latających babć na oba jest miejsce. Nie powiem jednak, które miejsce jest większe. Domyślcie się sami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz